Zobacz mnie na GoldenLine

Jestem Profeo

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

To nie jest kraj dla dziennikarzy obywatelskich

Przynajmniej na razie.

Dominik Kaznowski zastanawia się u siebie na blogu, dlaczego w Polsce dziennikarstwo obywatelskie się nie rozwija. Pyta, co z internautami, którzy powinni kontrolować media. Tymczasem wrzucają jedynie zdawkowe "komentki" na blogach i forach.

Otóż moim zdaniem, dziennikarstwo obywatelskie rozwija się i ma się całkiem dobrze w terenie. To przede wszystkim działalność lokalna. Lokalne portale, prasa. Pomyślcie - znacznie większą ilość obywateli interesuje ich własne podwórko, a nie trójkąt "Sejm na Wiejskiej - pałacyk MSZ - Pałac Prezydencki". Słusznie Dominik Kaznowski pisze, że jest za wcześnie. Jest też zwyczajnie za głupio.

Polska to nie jest póki co Dania, Finlandia, czy choćby Francja, gdzie społeczeństwo obywatelskie działa sprawnie, angażuje się w rozliczne kampanie społeczne, ma realny wpływ na kierunek polityki państwa. My też chcemy superszybkiej sieci o wysokiej przepustowości bo zazdrościmy Skandynawom i co? Będziemy zamiast tego płacić haracz na KRUS bo taki jest wynik koalicyjnej gierki.

Koalicyjne gierki mało interesują przeciętnego Kowalskiego.

Musi upłynąć jeszcze trochę wody, zanim wykształcimy w pełni sprawne społeczeństwo obywatelskie zdolne wykształcić ruch dziennikarzy obywatelskich wpływających na władze centralne. Kiedy to nastąpi? Moim zdaniem wtedy, kiedy dzisiejsi - powiedzmy - trzydziestolatkowie, którzy robią obecnie biznesy, zechcą zająć się polityką. Coś jak Łukasz Foltyn. Jego kandydatura z list PSL to była moim zdaniem trochę śmiechawka, aczkolwiek rozumiem, że był jedyny. Wtedy będzie można mówić o prawdziwej reprezentacji w parlamencie ludzi młodych. Ja np. cały czas czekam na takie ugrupowanie. Mądre, rozumiejące reguły rynkowej gry jaką kieruje się biznes, aczkolwiek nie dogmatyczne, znające świat i potrzeby współczesnego, nowoczesnego państwa. A tymi potrzebami są minimalizowanie wykluczenia społecznego i informacyjnego poprzez oplatanie kraju siecią szybkiego internetu, edukacja i szeroko rozumiany dialog z partycypującymi we władzy organizacjami pozarządowymi.

Póki co mamy do czynienia (niezmiennie od '89) z czymś w rodzaju kolejnych planów czteroletnich. Wiecie na czym one polegają? Partie obmyślają co powiedzieć w telewizji i pokazać na billboardach, żeby przez 4 lata sobie porządzić. Po czym administrują przerzucając się bzdurnymi gadkami na konferencjach, tłumacząc ten fakt uczestnictwem w partyjnej grze w ramach demokracji medialnej.

Czy to może być ciekawe dla potencjalnego dziennikarza obywatelskiego, który chce pisać o sprawach kraju, kontrolować władze? Są blogerzy, różne Tusk Watch, albo Lech Kaczyński Watch, ale poziomem nie odbiegają zasadniczo od owych "komentków" na forach. Internauci często gęsto zachowują się jak klakierzy poszczególnych partii, a nie jak obywatele. I w internecie również liczy się błysk, news, "setka". Podziały w polityce odzwierciedlają podziały w społeczeństwie. Sieć to chyba również nie jest "miejsce na chwilę wyhamowania", a przynajmniej na razie i w tym temacie.

Czy kogoś interesuje rzeczywisty, oddolny ruch ze strony internautów na stworzenie takiego miejsca? Mnie tak i w gruncie rzeczy pytania Dominika Kaznowskiego skłaniają do refleksji. Myślę, że ten blog to dobre miejsce, aby zacząć od siebie, prawda? :)
niedziela, 14 września 2008, matesky

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
roody102
2008/09/14 18:41:07
Pozwolę sobie zlinkować swój tekst na ten temat:
roody102.pl/2008/09/siedem-lat-dziennikarstwa-z-internetem.html
-
marzatela
2008/09/15 06:46:12
Myślę, że zainteresowanie polityką na szczeblu krajowym zdecydowanie wzrosłoby po wprowadzeniu okręgów jednomandatowych. Wówczas poseł czułby przede wszystkim oddech wyborcy na plecach i może mniej istotne byłaby dyscyplina partyjna i gierki sejmowe? Warto byłoby wówczas bardziej pilnować "swojego" posła i np. sprawdzać jak głosowałał w konkretnych sprawach.
-
matesky
2008/09/15 14:49:39
@marzeatela: Być może, ale wiesz, taki poseł wybrany z JOW-ów, tak czy tak, sam nic konkretnego dla danego regionu nie zrobi. Może próbować, ale w parlamencie toczy się jednak gra zespołowa. Poza tym czym różni się - powiedzmy - poseł Palikot wybrany z listy partyjnej w wyborach proporcjonalnych, od Palikota wybranego z JOW? Myślę jednak, że ważni są ludzie tworzący parlament, a nie system wyborczy. W Polsce przedsiębiorczy, ideowi, obrotni ludzie znający świat uciekają od polityki. Do biznesu, mediów. Traktują politykę jak cyrk do którego nie pasują. Selekcja negatywna, dlatego jest, jak jest. JOW tutaj za bardzo nic nie zmienią, chociaż popieram - na początek system mieszany ;) Uważam, że jeśli Ci ludzie zaczną być aktywni na polu polityki, można będzie mówić o rzeczywistym sprzężeniu pomiędzy nimi, a dziennikarzami obywatelskimi. Pamiętaj, że jeszcze kilka lat temu jeden poseł SLD termin "internet" stawiał na równi z terminem "porno".

@roody102: pozwól, że się zapoznam z tekstem i odniosę do niego później :)
-
roody102
2008/09/15 15:03:06
Gdybym nie pozwalał, to bym nie linkował ;)
-
matesky
2008/09/15 17:40:00
@roody102: ;)

Czyli znowu sytuacja "mój dom murem podzielony". Z jednej strony papierowi tradycjonaliści, z drugiej "łebdwazerowcy". Może należałoby w każdej redakcji powołać specjalną komórkę do zarządzania Google Readerem, wyławiania sensownych newsów - oczywiście taka osoba musiała by znać wszelkie wartościowe miejsca w sieci :)

Dlatego uważam, że media obywatelskie, blogosfera mają fajną przyszłość przed sobą w Polsce. Treści płynących od internautów to na razie pikuś w porównaniu z tym, co znaczy w USA "bloger polityczny". Wszystko przed nami.
-
marzatela
2008/09/15 17:43:59
@Matesky
Mam nadzieję, że dla takiego przysłowiowego Palikota wybranego w JOW ważniejsza będę ja niż szefowie partyjni, gdyż kolejna kadencja właśnie ode mnie bedzie zależała, a nie od tego, na jakim miejscu listy partyjnej ktoś go umieści. W rezlultacie są szane, że politycy częściej będą sobie o nas przypominać, niż raz na 4 lata.
Rok temu, podczas wyborów parlamentarnych, GW prowadziła akcję podsumowującą dokonania poszczególnych posłów. Zainteresowałam się i swój głos oddałam na tego posła, który w tym podsumowaniu został oceniony jako jeden z najpracowitszych (choć w mediach wcale nie brylował). Wprawdzie wybierałam z listy partyjnej, ale mimo, ze mój kandydat był na odległym miejscu - dostał się do Sejmu.
-
matesky
2008/09/15 19:10:41
@marzatela: A wiesz, że to prawda? Ludzie, jeśli mają okazję, to głosują tak jak by były JOW-y. Np. z mojego miasta (małe, 20 tys.) kandydował w 2007 z list PO szanowany powszechnie lekarz. Głosowali na niego gromadnie wszyscy - nawet Ci, którzy na codzień są jak najdalej od PO. Też nie był najwyżej na liście, ale tymi głosami wszedł do Sejmu.
-
roody102
2008/09/15 20:59:32
To prawda, perspektywy są ciekawe. Tym bardziej cieszy mnie moje bycie pomiędzy :)

Co do tych dostających się do sejmu z niby-JOW-ów (cóż za koszmarek językowy!) - czy oni aby nie dostają się tylko dzięki niskiej frekwencji? Chociaż ostatnio taka niska nie była.
-
marzatela
2008/09/15 22:31:46
A Senat? Przecież tu takie quasi-jowy mamy. Chociaz liderzy pilnują, aby nie było wyniszczającej walki pomiędzy kandydatami własnej partii.
Najgorsze jest to, ze PO chyba zapomniała o swojej obietnicy wyborczej i w tej kadencji nie ma co liczyc na taką zmianę ordynacji.
Ile głosów trzeba zebrac w ramach inicjatywy obywatelskiej? 100 tysięcy?
-
matesky
2008/09/16 00:25:00
@roody102: na pewno frekwencja robi swoje, ale liczy się sam fakt "głosowania na swojego"

@marzatela: tak, inicjatywa ustawodawcza wymaga 100 tys podpisów. Pytanie tylko - kto to uchwali? PiS chciał mieszaną, PO większościową - nie ruszono nic. Przecież te słynne 4 x TAK Platoformy to były właśnie projekty poparte przez tysiące ludzi, m.in. JOW-y. Ale PSL nie chce JOW więc ich nie będzie. Proste. W nazwie Platforma Obywatelska, drugi człon jest wyraźnie przesadzony ;)
-
marzatela
2008/09/16 06:19:17
Też mnie to boli :(
-
Gość: Pisarz, *.kal.pl
2012/05/14 19:17:57
I całe szczęście, że tak jest - polityki i tak jest za dużo w mediach.