Zobacz mnie na GoldenLine

Jestem Profeo

darmowe liczniki

Blog > Komentarze do wpisu

Soviet mental jest w ZPAV, a nie wśród słuchaczy MP3

Tegoroczny Kongres Kultury Polskiej w Krakowie zbiegł się w czasie z głośnym wyciekiem z wytwórni SP Records nowego albumu zespołu Kult. Na dwa tygodnie przed jego oficjalną premierą. To wydarzenie wywołało sporo emocji w sieci, a także poza nią. Lider Kultu, Kazik Staszewski, w niecenzuralnych słowach zwrócił się do swoich fanów z ostrzeżeniem, aby nie podnosili z ziemi "kradzionego". Delikatnie mówiąc.

W zasadzie powiedział otwarcie - kto połasi się na upchniętą gdzieś na serwerach Rapidshare albo torrentach paczkę z MP3, ten jest "kurwą marną".

Dwudziestopięciolatek z okolic Rzeszowa, który okazał się, jak to się ostatnio modnie mówi - "źródłem przecieku", został dosyć szybko zidentyfikowany przez organa ścigania. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Kult nie jest jednak jedyną ofiarą postępu cywilizacyjnego. Postępu wszechobecnych technik cyfrowych. W przeszłości płyty wyciekały dużo większym i popularniejszym kolegom po fachu Kazika, jak chociażby zespołowi U2. W Polsce, w tym samym czasie co "Hurra!", ktoś przedpremierowo wyniósł z tłoczni także nowe płyty Kayah i rapera oraz producenta L.U.C-a. Ten ostatni jest autorem znanego określenia "soviet mental". Użył go na swojej poprzedniej (bardzo dobrej) płycie "Planet L.U.C", w celu opisu znacznej części społeczeństwa kradnącego płyty na potęgę ("wiem, że ty też wiesz i dobrze znasz nasz soviet mental - byleby mieć i nie zapłacić ani centa").

Moim zdaniem soviet mental tkwi w zupełnie innym miejscu. Po pierwsze - czy oburzenie z powodu wycieku kolejnej płyty jest dzisiaj w ogóle uzasadnione? Żyjemy w XXI wieku. Cyfrowe technologie otaczają nas z każdej strony. Kradzież płyty z wytwórni nie stanowi już tak wielkiego problemu, jak kiedyś. Wyciekają hasła z Wykopu, wyciekają hasła z Gmaila, wyciekają i płyty z wytwórni. To raz.

A dwa, czy ktoś wyobraża sobie dzisiaj świat muzyki bez iPodów? Bez Last.fm? Tak, tak, drogi Kaziku, wiek XX zafiniszował znacznie szybciej, niż to przewidywałeś na "Melassie". Żyjemy w erze MP3.

Dzisiejsze podejście do tematu "ściągania muzyki z internetu" jakie reprezentują wytwórnie, ale przede wszystkim Związek Producentów Audio-Video jest anachronizmem. Udawanie, że MP3 to tylko nielegalna zabawa i stawianie sprawy w sposób - albo kupujesz CD i słuchasz go w domu, albo jesteś złodziejem - jest po prostu śmieszne. Czasu nie da się cofnąć. Rynek muzyczny i przede wszystkim styl życia uległ zasadniczej zmianie. Dzisiaj lubimy mieć swoją ulubioną muzykę "przy sobie", na jednym z przenośnych urządzeń (chociażby w telefonie komórkowym) i słuchać jej kiedy dusza zapragnie.

Niestety, środowisko fonograficzne nie bardzo chce zauważyć te zmiany. Dało temu wyraz podczas wspomnianego Kongresu Kultury Polskiej, gdy pomysły znanego orędownika wolnej kultury, Jarosława Lipszyca, nazwało "bolszewickimi".

A przecież nikt nie mówi - hej, majorsy, Wy już się najedliście, dajcie nam teraz płyty za darmo! Chodzi o to, że skostniały ZPAV, poprzez swoją działalność (a raczej jej brak) na zmieniającym się rynku muzycznym, kompletnie zaniedbał kwestię nowoczesnej, cyfrowej dystrybucji muzyki. Dla nich muzyka to wciąż CD i kaseta magnetofonowa, których wizerunek ozdabia nalepkę na każdej zakupionej płycie. Dlaczego do dzisiaj w Polsce nie robi się nic w celu rozwijania rynku legalnych utworów MP3 (no, poza Muzodajnią sieci komórkowej Plus, ale to zdecydowanie za mało, jak na dzisiejsze czasy)? Czy w ZPAV słyszeli o iTunes?

No właśnie. Bo soviet mental jest w ZPAV, a nie wśród słuchaczy MP3. Oczywiście, jest spore grono dzieciaków "mam 80GB muzy na HDD". Należy im współczuć. I są cwaniacy masowo udostępniający i handlujący pirackimi nagraniami. Należy ich zamknąć. Ale jest też ogromna rzesza szanujących artystów słuchaczy, kupujących oryginalne płyty. Nie można im jednak zabraniać możliwości "zgrania MP3" do swojego telefonu i nazywać złodziejami tylko dlatego, że chcą posłuchać swojej ulubionej muzyki w autobusie. Wielu słuchaczy przed zakupem oryginału dokonuje po prostu "odsłuchu" w MP3, a potem idzie kupić legalny album. Czy artyści z tego powodu coś tracą? Chyba tylko nieświadomych słuchaczy. Zresztą to owi "piraci" z reguły kupują najwięcej legali i chodzą na koncerty, bo naprawdę kochają muzykę.

Wracając na koniec do L.U.C-a i soviet mentalu. L.U.C wypuszcza naprawdę "wypasione" wydawnictwa. Wspomniany "Planet L.U.C" to CD, DVD z filmem oraz książeczka z tekstami i rysunkami w twardej oprawie stylizowana na serię "Poczytaj mi mamo". Każdy szanujący się fan nowych brzmień powinien mieć ten album w oryginale, bo po prostu artysta na to zasłużył, a poza tym bardzo ładnie prezentuje się na półce. Ja mam, ale tak go lubię, że ściągnąłem też MP3. Przy okazji nie niszczę płyty. Niech stoi, wygląda ślicznie!

L.U.C-u, na następnym albumie, parafrazując Twój tekst, porymuj: miliony słów, ale jedna pointa, czas ruszyć ZPAV, by pożegnać soviet mental. Bo inaczej jeszcze długo będziemy trzecim światem, jeżeli chodzi o legalną dystrybucję muzyki w sieci. Szkoda tylko, że następny Kongres Kultury Polskiej odbędzie się zapewne nieprędko. Ale może Kazik odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Prawdę mówiąc, jako fan liczyłem, że to on zainicjuje dyskusję na ten temat. Może jeszcze trochę poweru z czasów, gdy śpiewał "muj wydafca jest złodziejem" Kazikowi zostało?

czwartek, 08 października 2009, matesky

Polecane wpisy

  • Stefan Bratkowski radzi

    W jednym z ostatnich wpisów wspomniałem na końcu o małej, ale niezwykle ciekawej pozycji książkowej, w postaci publikacji Stefana Bratkowskiego p.t. "Kilk

  • Czy jesteśmy gotowi na partnerstwo lokalne?

    W swoim ostatnim wpisie na Makroskopie Edwin Bendyk wspomniał o IT Dashboard . Jest to narzędzie służące do monitorowania przez obywateli USA rządowych wydatk

  • Peerelowski sen o Krzemowej Dolinie

    Mam takie skrzywienie, że z wielkim zainteresowaniem czytam i oglądam wszelkie artykuły, publikacje i magazyny poświęcone naszej rodzimej myśli technicznej okre

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: kepilif, *.chello.pl
2009/10/19 23:41:48
To, że mamy technologie (mp3) to nie znaczy żeby kraść czy zabijać (broń). To już zależy od naszego postrzegania dobra i zła. A to, że producenci uparli się na te CD, a ZPAV nie nadąża za nowościami... no cóż :(
-
Gość: mar, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/25 20:58:08
Bez żartów! Nie wierzę żeby poza lojalną garstką fanów ktokolwiek rwał się do kupowania płyty, kiedy ma już album w mp3 na komputerze. ale to akurat szczegół.
Bardziej absurdalna wydaje mi się teza że powodem ściągania z netu plików z muzyką za darmo jest chęć noszenia muzyki "przy sobie", słuchania w autobusie etc. to żart? kupujesz płytę, wkładasz do napędu cd w kompie, zgrywasz i voila, cała filozofia. później przerzucasz na co chcesz, nawet odtwarzasz z kompa, a CD kurzy się na półce i ładnie wygląda, bo często rzeczywiście szkoda zużywać. czy Autor tak się uparł przy tym argumencie bo naprawdę jest co do niego przekonany?? bo jeśli tak i jest to jedyny argument, to trochę przykro.
według mnie ściąganie mp3 z netu to przejaw takiego.. lenistwa, moralnego znieczulania się powszechnością zjawiska, braku szacunku do Artysty i jego pracy, jest niesprawiedliwe i bez klasy. i "oducza" cenienia muzyki i wspomnianej wyżej pracy twórcy.
traktuję to po prostu jako kradzież, i to kradzież intelektualną. i nazywanie tego "postępem technologicznym" jeszcze nie tłumi miana kradzieży, co pewnie w końcu się stanie, bo każdy chce być postępowy, ale jeśli tak ma to wyglądać to dziękuję, zostaję wiek wcześniej.