Zobacz mnie na GoldenLine

Jestem Profeo

darmowe liczniki

sobota, 07 czerwca 2008
Jeff Jarvis na blogu BuzzMachine opublikował swoją przedmowę do książki Charlie'go Beckett'a "Supermedia: Saving Journalism So It Can Save the World". Pisze, że ta książka (wydana na razie tylko w USA i Wielkiej Brytanii) to tak naprawdę swoisty traktat o dziennikarstwie w sieci.

W przedmowie porusza kilka ciekawych kwestii i niejako definiuje rolę jaką w świecie dziennikarstwa powinna odgrywać sieć. Przede wszystkim twierdzi, że amatorzy wcale nie powinni zastępować profesjonalistów. Za lepszą perspektywę uważa obustronną współpracę. Motto tych "dwóch światów" powinno brzmieć "razem możemy zrobić więcej". Jeff Jarvis argumentuje, że sieć daje nieznane wcześniej możliwości współpracy dziennikarzy z obywatelami w celu wspólnego gromadzenia znacznie większej bazy informacji i wiedzy, niżby to miało miejsce wówczas, gdyby zajmowali się tym tylko i wyłącznie profesjonalni reporterzy.

Ten "nowy ład" w którym społeczeństwo partycypuje w tworzeniu świata mediów przynosi wiele korzyści i to w różnych kierunkach. Media mogą rozszerzać zasięg swojej percepcji zarówno w stronę "międzynarodowości" jak i "hiperlokalności". Kamery stacji telewizyjnych mogą dotrzeć wszędzie. Wreszcie sami reporterzy mają szansę dostać ogromne wsparcie przy poszukiwaniu informacji na dany temat. Nawet po opublikowaniu danego materiału w sieci, feedback płynący od czytelników jeszcze długo po dacie publikacji pozwala na sukcesywne uzupełnianie informacji, wiedzy (zresztą cała idea Wiki opiera się dokładnie na tym modelu). W przypadku papierowych mediów jest to niemożliwe. Informacja zamieszczona w sieci niesie więc ze sobą znacznie większy "procent informacji w informacji" niż czynią to media tworzone bez udziału czytelników, widzów, obywateli.

Nie chodzi tutaj tylko o wsparcie dla konkretnego przypadku. Dana informacja zamieszczona w sieci jest z reguły obudowana całą masą linków do materiałów pokrewnych. To jeszcze bardziej napełnia zbiornik z wiedzą na dany temat. Relację z wydarzenia o którym pisały tradycyjne media można znaleźć również na wielu blogach. Niekiedy jest to relacja znacznie dokładniejsza, fachowa. Dodając do tej puli materiały multimedialne, często ekskluzywne, nagrane za pomocą urządzeń mobilnych, można stwierdzić, że dziennikarstwo tworzone w sieci buduje swoistą społeczność łączącą ekspertów i zwykłych obywateli.

To wszystko razem tworzy nową jakość dziennikarstwa. Staje się ono bardziej otwarte, elastyczne. Być może najważniejszą funkcją jaką spełni w społeczeństwie dziennikarstwo sieciowe jest świadomość obywateli, że wspólnie odkrywają, tworzą, dają coś od siebie drugiemu człowiekowi. A to jest jedna z kluczowych cech ludzkiej natury. A poza tym wszystkim ja osobiście uważam, że to fajna zabawa dająca sporo funu. Te wszystkie możliwości współdziałania, oglądania efektów swojej pracy sprawiają, że media przestają być drętwe. Przestają być tworzone tylko przez tych "co wiedzą" dla tych co "chcą wiedzieć". Stają się globalną zabawą w którą grają wszyscy dla dobra samych siebie i mogą powiedzieć "to jest super", "media są super". Supermedia.
wtorek, 03 czerwca 2008
Czas kończyć przydługi już serial p.t. "Czy internet wyprze prasę papierową" i rozpocząć sezon ogórkowy, czyli zająć się sprawami bliższymi sercu i umysłowi fascynatów nowych form komunikowania ;).

Myślę, że dobrą ku temu okazją jest małe sprawozdanie z "transmisji" jaką za pomocą Blipa przeprowadził Marek Miller, autor bloga M jak media i pracownik Polskapresse. Brał on udział w odbywającym się w Szwecji Światowym Forum Wydawców. Z jego relacji live możemy wyłapać szereg wniosków i spostrzeżeń. Postanowiłem je wzorem Netto (bo wygodnie i czytelnie w tym wypadku) wypunktować. A zatem:

• hiszpańska gazeta "El Pais" ma się dobrze i podobnie jak portal notuje wzrost czytelnictwa - czyli nie wszędzie "zamykają dzienniki"
• dwie platformy - internet i druk - w ramach jednego, światowego medium to przyszłość
• gazety papierowe nie są interaktywne i dlatego tracą na znaczeniu
• największa trudność, to znaleźć specjalistów znających aplikacje internetowe i jednocześnie umiejących dobrze pisać
• obie "strony barykady" (papierowi i internetowi) powinni ze sobą współpracować i wzajemnie się od siebie uczyć, co pozwoli zaoszczędzić czas i pieniądze na szkolenia w obie strony
• np. taka "RIA Novosti" zintegrowała obie redakcje rok temu
"Wall Street Journal" sprzedaje się w 2 mln papierowych egzemplarzy dziennie, przy 1 mln prenumeratorów wydania internetowego (sic!)
• pytanie: czy portal jest "załącznikiem" do gazety, czy odwrotnie? Sam już nie jestem pewien, co obecnie jest jajkiem, a co kurą, a raczej gorącą patelnią na której przyrządzana jest smaczna jajecznica z papierowej prasy
• tradycyjne dziennikarstwo to przeszłość, trzeba szukać nowych formuł. Odkrywcze!
• reklamodawcy przechodzą z gazet do internetu
• mojo - czyli dziennikarstwo mobilne (komórkowe i nie tylko). Nie znałem tego określenia. Czy zmieni dziennikarstwo? W ciągu roku podobno stanie się na tyle opłacalne, że tak
"Telegraph" Media Group już szkoli fachowców tylko do obsługi platformy mobilnej
• według filozofii mojo "jedyny deadline, to być przed wszystkimi" (co zresztą mojo zapewnia, dając możliwość newsowania z każdego punktu na Ziemi i o każdej porze dnia i nocy; no prawie)
• mojo przekonuje do blogowania ;)
"Reuters" wyposaża swoich dziennikarzy w takie Nokie N82, żeby mogli lepiej uprawiać mojo
• i jeszcze jeden nowy termin w związku z tym: pocket journalist. Jesteś fotografem, reporterem i operatorem kamery w jednym. Sam decydujesz co podasz i jak.
• jest recepta na utrzymanie się papierowych gazet! Jako wiarygodne źródła informacji prowadzone przez fachowców piszą teksty, a user generated content ogranicza się do zdjęć i filmów. Proste, nie?
• w jednej z gazet, "Helsingin Sanomat", teksty piszą wyłącznie dziennikarze, gdyż są wiarygodni
• treści tworzone przez użytkowników to "małe newsy", a inne treści oraz zdjęcia są zbyt osobiste
• treści tworzone przez użytkowników to szansa dla dużych redakcji na pozyskanie hiperlokalnych informacji - pisałem o tym w jednym z wcześniejszych wpisów
• tradycyjni dziennikarze bronią się przed amatorami i stoją na straży informacji (gatekeeping)
• dziennikarstwo obywatelskie powinno się rozwijać w formie video - forma tekstowa to przeszłość, a poza tym domena prasy
• dziennikarstwo obywatelskie to brak kosztów personalnych, a więc same plusy dla wydawcy!
• wadą dziennikarstwa obywatelskiego jest brak możliwości współpracy z profesjonalistami, a znaczna część "obywatelskich" materiałów nie nadaje się do wykorzystania
• dlatego dziennikarze obywatelscy powinni być i są szkoleni, także w Polsce (a w Niemczech podobno nie za bardzo się garną)
• takie szkolenie w Niemczech to wydatek rzędu 45 euro za dzień

Nie powiem, kilka ciekawych wniosków padło i z pewnością jakaś część tej listy powróci w rozważaniach w kolejnych wpisach. Gołym okiem widać jednak, że wokół dziennikarstwa w sieci robi się spore życie na osiedlu.